Śląski ZPN

Zbigniew Wuwer godzi dwie funkcje

3/12/2017 12:33

Zbigniew Wuwer działa na „dwa fronty”. W swoim klubie Wiślańskim Stowarzyszeniu Sportowym pełni rolę prezesa, a w Podokręgu Skoczów jest wiceprezesem.


- Zajmuje to sporo czasu, ale uważam, że skoro jest się prezesem klubu to łatwiej działać będąc jednocześnie wiceprezesem podokręgu, bo ma się szersze spojrzenie – mówi Zbigniew Wuwer. - To samo działa w drugą stronę, bo jako wiceprezes podokręgu, a jestem już w nim drugą kadencję, wiem z jakimi problemami na co dzień borykają się prezesi i wtedy można podejmować lepsze, potrzebne, decyzje. Naszym celem jest rozwój piłki w naszym regionie i robimy to bez względu na to jakie „tytuły” nosimy.

- Jaki jest pana cel na tę kadencję?

- Inwestujemy w dzieci i młodzież. Chcemy żeby przyszłość polskiej piłki miała solidne fundamenty i cieszymy się, że powstaje coraz więcej szkółek, a treningi, albo raczej zabawę z piłą, zaczynają coraz młodsi. Chcemy też, żeby samorządy, choć uważam, że już bardzo duży postęp, jeszcze lepiej współpracowały z klubami, bo wszystko zależy od pieniędzy. Jeżeli będą środki na bazę i szkoleniowców to na pewno pójdziemy dobrą drogą.

- Czy z seniorskiej piłki jesteście zadowoleni?  

- W IV lidze mamy Beskid Skoczów i beniaminka Kuźnię Ustroń, a niedawno była też na tym szczeblu nasza drużyna. Dwie drużyny z naszego regionu na tym szczeblu to minimum, ale i tak wszystko zależy od finansowych możliwości klubów, które na razie nie myślą o III lidze, bo to już pułap prawie ogólnopolski. Jako ostatni grał na tym szczeblu Beskid Skoczów i choć idzie im teraz ciężko myślę, że to jest właśnie ten klub, który może najwięcej. Ale w piłce często zdarzają się niespodzianki więc na pewno nie będziemy mieć nic przeciwko temu, gdy zaatakuje ktoś inny. Mocno z dziećmi i młodzieżą pracują w CKS Piast Cieszyn, ale kiedy doczekamy się tam seniorskiej drużyny tego jeszcze nie wiemy.

- Jaki macie plan na rok pojubileuszowy?

- Podtrzymać ten rozwój, który jest widoczny. W naszym regionie piłka nożna jest sportem numer jeden. Co prawda w moim klubie konkuruje ze skokami narciarskimi, ale na pewno jest bardziej masowa. Jest też nieprzewidywalna. Przed sezonem w naszym klubie myśleliśmy co prawda o wyższym miejscu, niż piąte, które zajmujemy po rundzie jesiennej, ale nie przewidzieliśmy, że MRKS Czechowice-Dziedzice będzie tam mocny i zdominuje rywalizacje o mistrzostwo w rozgrywkach AP-Sport Beskidzka Liga Okręgowa. Nie znaczy to jednak, że rezygnujemy z walki o wygrywanie w każdym meczu, bo to jest teraz nasz cel. Chcemy zająć miejsce na podium i cieszyć się z rozwoju młodzieży. Mamy w klubie żaczków, trampkarzy i juniorów. Dzięki tej pracy z młodzieżą mamy w pierwszym zespole bardzo dużo wychowanków, choć „podpieramy się” zawodnikami oddalonej 10 kilometrów z Istebnej, gdzie już od kilku lat seniroska drużyna ma problemy z zebraniem składu. W sumie jednak opieramy się na wychowankach i jesteśmy zespołem naszego środowiska.

- Trenerem WSS jest Tomasz Wuwer. Czy często na rodzinnych spotkaniach mówicie o piłce nożnej?

- To nie była moja decyzja. Za sekcję piłki nożnej w naszym klubie odpowiada wiceprezes Jan Pilch i to on zaproponował Tomka na szkoleniowca drużyny. Na początku nie byłem z tego zadowolony, ale teraz mogę powiedzieć, że dobrze mu idzie. A jeżeli chodzi o spotkania rodzinne to piłka nożna miesza się ze skokami narciarskimi, ale przeważa, bo ma jednak coś takiego w sobie, że bardziej wciąga.