Seniorzy

Marcin Marek został bohaterem Warty Mstów

10/09/2017 22:49

Dla gospodarzy spotkania – Warty Mstów niedzielny mecz 6 kolejki rozgrywek Football Factory Częstochowska Klasa Okręgowa nie był jedynie bojem o 3 punkty, ale przede wszystkim o uratowanie honoru.


W poprzedniej kolejce mstowianie musieli przełknąć gorycz pogromu przez LZS Mrzygłód aż 2:14. Tak słabą dyspozycję rywala chcieli wykorzystać zawodnicy z Kuźnicy Marianowej, jednak ta sztuka im się nie udała i wyjechali z Mstowa pokonani.

Po wydarzeniach sprzed tygodnia zawodnicy trenera Prometeusza Morawiaka musieli nasłuchać się w szatni wielu cierpkich słów, ponieważ w meczu z Płomieniem w żadnym aspekcie nie przypominali drużyny, która została tak upokorzona przez rywala.  W 13 minucie gry dużą pewnością siebie popisał się Bogucki, który zaczarował na linii pola karnego defensywę rywali, wdarł się w szesnastkę i z okolicy 10 metra pokonał Kępkę otwierając wynik spotkania.

Przez następne pół godziny spotkania niewiele się działo, chociaż na uwagę zasługuje strzał Karasińskiego, który z odległości około 30 metrów do bramki zszedł ze skrzydła na lewą nogę i uderzył technicznie na długi słupek. Futbolówka zmierzała w samo okienko bramki, jednak czujnością wykazał się Marek, który końcami palców zmienił tor lotu piłki. W odpowiedzi M. Kowalczyk ograł dwóch rywali, po czym odwrócił się z piłką w polu karnym. Spóźniony obrońca chciał wybić futbolówkę spod nóg rywala, ale zamiast tego „wyciął go równo z trawą” i sędzia nie mógł postąpić inaczej niż wskazać na 11 metr od bramki. Do futbolówki podszedł Nawizowski, uderzył w prawą stronę bramki myląc Kępkę, który rzucił się w drugą stronę. Piłka odbiła się od słupka i zatrzepotała w siatce, a gospodarze cieszyli się z dwubramkowego prowadzenia.

W drugiej części spotkania, to nie napastnicy Warty byli w centrum uwagi, a bramkarz zespołu z Mstowa. Najpierw Marcin Marek dwukrotnie wybronił strzały Kędzierskiego, który oczami wyobraźni w obu sytuacjach na pewno widział już piłkę w siatce. Najpierw zawodnik Płomienia dostał świetne podanie, dzięki któremu znalazł się sam na sam z Markiem, jednak zamiast uderzać technicznie, postawił na siłowe rozwiązanie. Marek instynktownie rzucił się jednak w taki sposób, że piłka trafiła wprost w niego. Kilka minut później w pojedynku znów bramkarz Warty był górą. Po wrzutce z rzutu rożnego najwyżej wyskoczył Kędzierski, który idealnie skierował piłkę nisko, przy samym słupku. Reakcje na trybunach świadczyły, że Marek dokonał niemożliwego i „cudem” zatrzymał piłkę.

Następnym w kolejce do pokonania Marka był Michalski, który z łatwością przeszedł obronę Warty, jednak bramkarz drużyny okazał się zbyt dużym wyzwaniem. Techniczny strzał w długi róg wydawał się nie do obrony, jednak nie dla Marka. Ten zachował się bowiem jakby takie strzały były dla niego niczym nadzwyczajnym. Dopiero ostatnia próba Płomienia okazała się udaną. Kędzierski popędził lewym skrzydłem i wrzucił futbolówkę w pole karne. Hofman znalazł się w dobrym miejscu i w końcu pokonał bramkarza gospodarzy, który był wprawdzie w stanie odbić piłkę, ale nie na tyle, by nie wpadła ona do siatki. Nie zmieniło to jednak faktu, że 23-letni bramkarz Warty został ojcem zwycięstwa.

Warta Mstów – Płomień Kuźnica Marianowa 2:1 (2:0)
1:0 – Bogucki, 13 min
2:0 – Nawizowski, 44 min (karny)
2:1 – Hofman, 90+2 min
Sędziował Jacek Stępień (Częstochowa). Widzów ok 100
WARTA: Marek – Niezabitowski, Waszczyk, Marszałek (70. Bednarek), Bogucki – D. Kowalczyk, M. Kowalczyk, M. Morawiak (80. Klajnowski) – Jura (88. Sowiński), Nawizowski, Piasecki (85. Wyrzykowski). Trener Prometeusz MORAWIAK
PŁOMIEŃ: Kępka – Gierczak (78. Szkopiak), Hofman, Ignatowicz, G. Kędzierski – Woźniak (60. Zaniewski), Karasiński (70. Michalski), Sterczewski, Kotas, Klyta – Korzeniec (65. D. Kędzierski). Trener Tomasz CZOK.
Żółte kartki: Nawizowski – Gierczak, Sterczewski.

Łukasz Olszewski