Seniorzy

BKS Stal przełamał złą serię

9/09/2017 22:45

Trener Dariusz Mrózek po trzech porażkach doczekał się pierwszego zwycięstwa swojej drużyny. III-ligowy BKS Stal pokonał bowiem w Bielsku-Białej Lechię Dzierżoniów 2:1.


Na pierwszego gola trzeba było czekać do 55 minuty, kiedy to Bezak po zagraniu Czaickiego wyprzedził obrońcę i z dość ostrego kąta przymierzył w długi róg, a kozłująca piłka trafiła do siatki. Goście odpowiedzieli 12 minut później „na raty”. Po strzale Borowego sędzia dopatrzył się zagrania piłki ręką przez Sobalę i wskazał na „wapno”. Do piłki ustawionej 11 metrów przed Kozikiem podszedł Niedojad, ale bramkarz gospodarzy obronił strzał napastnika Lechii. Do odbitej futbolówki najszybciej doskoczył Sydziak i dobitką z 6 metra doprowadził do wyrównania, z którego dzierżoniowianie cieszyli się zaledwie 3 minuty. Po rzucie rożnym wykonanym przez Czaickiego naciskany przez Karetę Pietkiewicz interweniował tak niefortunnie, że strzelając samobójczego gola ustalił rezultat.

- Taniec zwycięstwa na środku boiska i radość w szatni, gdy już do niej zeszliśmy po meczu, najlepiej świadczą o tym, jak bardzo drużyna potrzebowała przełamania – mówi Dariusz Mrózek. - Ja też po ostatnim gwizdku odetchnąłem z ulgą, bo ten mecz nie układał się po naszej myśli. Już po kwadransie gry musiałem dokonać wymuszonej zmiany, bo Karcz upadając na plecy doznał urazu i nie był w stanie dalej grać. Wszedł za niego Bezak, który zajął miejsce na lewej stronie pomocy, a Pielichowski przeszedł na „dziesiątkę”. Ta roszada spowodowała, że znowu musieliśmy wchodzić w rytm meczu i dopiero w 42 minucie wypracowaliśmy pierwszą bramkową okazję. Caputa będąc 4 metry od linii końcowej wycofał piłkę na 12 met skąd Bezak trafił w słupek. Po przerwie sytuacji mieliśmy co prawda więcej, ale do końca musieliśmy się denerwować, bo prowadziliśmy tylko jedną bramką. Bylibyśmy spokojniejsi gdyby w 80 minucie Czekański, po zagraniu Pielichowskiego wykorzystał sytuację sam na sam. Wbiegł w pole karne i strzelił wprawdzie celnie, ale bramkarz obronił. Wykończenia akcji zabrakło natomiast Bezakowi i Capucie. Dlatego mając świadomość, że zagraliśmy słabej niż w przegranych meczach, paradoksalnie możemy się wreszcie cieszyć z wygranej. Ta radość będzie jeszcze pełniejsza gdy dostanę potwierdzenie, że Karcz ma tylko stłuczenie, które szybko się wygoi i będzie gotowy do gry w następnym meczu. Daliśmy sobie wprawdzie radę bez niego, ale on, tak samo jak każdy zawodnik naszej kadry, jest zespołowi bardzo potrzebny. Chcemy stworzyć prawdziwy monolit, który w następnych meczach potwierdzi, że karta się odwróciła. Dziękuję całej drużynie, która ciężko pracowała na te moje pierwsze trzy punkty i wygrała nie tylko z rywalem, ale także z presją, która ciążyła na nas po trzech porażkach z rzędu - zakończył Dariusz Mrózek.

BKS Stal Bielsko-Biała – Lechia Dzierżoniów 2:1 (0:0)
1:0 – Bezak, 55 min
1:1 – Szydziak, 67 min
2:1 – Pietkiewicz, 70 min (samobójcza)
Sędziował Ireneusz Sipiora (Opole). Widzów 150.
BKS STAL: Kozik – Zakrzewski, Pieczur, Kareta, Radomski – Caputa, Sobala, Czaicki, Piekichowski (90. Klama) – Karcz (17. Bezak), Jarnot (76. Czekański). Trener Dariusz MRÓZEK.
LECHIA: Spaleniak – Słonecki, Barski, Korkuś, Pałys (46. Szydziak) – Buryło, Tomaszewski (64. Domaradzki), Pietkiewicz, Borowy, Paszkowski (46. Maślej) – Niedojad (76. Krupnik). Trener Zbigniew SOCZEWSKI.
Żółte kartki: Karcz – Domaradzki.