Seniorzy

Pozytywny debiut trenera Piotra Jaroszka

11/08/2017 12:20

Dla Piotra Jaroszka mecz Stilon Gorzów Wielkopolski - Rekord Bielsko-Biała był wyjątkowy. 40-letni szkoleniowiec bielszczan zadebiutował bowiem w roli trenera na III-ligowym szczeblu i cieszył się z wyjazdowego zwycięstwa 3:1.


- Tak jak przed każdym debiutem czułem tremę, ale było to raczej uczucie mobilizujące, a nie paraliżujące - mówi Piotr Jaroszek. - Jako piłkarz miałem okazję grać w III lidze, w zespołach: MK Górnik Katowice, Zagłębie Sosnowiec i Skałka Żabnica. Przypomnę, że w tamtych czasach był to trzeci szczebel rozgrywkowy, a nie tak jak teraz czwarty. Miałem też 15-lat temu okazję wystąpić na zapleczu ekstraklasy w GKS Bełchatów rozgrywając 7spotkań i strzelając jednego gola. Doświadczenie wyniesione z tamtych czasów bardzo się przydaje, ale powiem szczerze, że jadąc do Gorzowa Wielkopolskiego nie wiedziałem co mnie czeka. Rywale przed sezonem dokonali kilku wartościowych wzmocnień i choć startowali w roli beniaminka to buńczucznie wypowiadali się o swoich zamiarach walki o awans. My natomiast z praktycznie niezmienioną drużyną, z której odszedł tylko Andrzej Maślorz, staraliśmy się latem przestawić na "moje tory". Dlatego debiut uważam za pozytywny, ale nie będę ukrywał, że było jeszcze w naszej grze sporo mankamentów, które musimy wyeliminować. Na szczęście mecze ze Stomilem ułożył się po naszej myśli, bo w 5 minucie strzeliliśmy pierwszego gola, a w 34 minucie prowadziliśmy już 3:0. I pomyśleć, że największe obawy miałem o ofensywę, bo kontuzji Rafała Hałata przestawiłem do ataku Marka Sobika, który doznał urazu. Zastanawiałem się więc jak "awaryjnie" ustawić "szpicę", na której mógł zagrać: Damian Hilbrycht, Ronald Solorzano lub Dawid Ogrocki. Postawiłem na tego trzeciego i można powiedzieć, że wypaliło, choć gdyby "Ogro" sam trafił jeszcze z trzy razy, moglibyśmy mówić, o pełnej skuteczności. Z bardzo dobrych okazji bramkowych wykorzystaliśmy w sumie połowę, ale najważniejsze, że zdobyliśmy 3 punkty.

Żeby wszystko było jasne dodajmy, że Piotr Jaroszek na trenerskiej ławce Rekordu  usiadł praktycznie z marszu. Jeszcze w poprzednim sezonie był zawodnikiem IV-ligowego GKS Radziechowy-Wieprz.

- I nadal mam zamiar biegać po boisku, ale jako zawodnik rezerw Rekordu, które grają w klasie A - dodaje Piotr Jaroszek. - O tym, że potrzebuję ruchu najlepiej świadczy fakt, że po powrocie z Gorzowa Wielkopolskiego, pierwsze co zrobiłem po odrobieniu zaległości w spaniu, to był... bieg w lesie. Wszystko co robię traktuję bowiem poważnie i cieszę się z efektów. W Gorzowie Wielkopolskim spiker przedstawił mnie jako bardzo młodego trenera, bo zmylił go chyba... mój wygląd. Szkoleniowiec Stilonu Adam Gołubowski jest przecież cztery lata młodszy...

O tym, że piłka zajmuje w życiu Piotra Jaroszka bardzo ważne miejsce najlepiej świadczą jego uprawnienia trenerskie: absolwent AWF Katowice jest trenerem I klasy i ma licencję UEFA A. Ponadto jest trenerem futsalu i instruktorem beach soccera, a żadna z odmian piłki nożnej nie jest mu obca także jako zawodnikowi. Ponadto może się pochwalić dyplomami menedżera sportu i turystyki oraz terapii pedagogicznej. Jako szkoleniowiec przez osiem lat prowadził grupy młodzieżowe w Żywieckiej Akademii Piłki Nożnej, w III-ligowej Skałce Żabnica był drugim trenerem oraz szkoleniowcem rezerw, a zespół Górala-Czarnych Żywiec prowadził w IV lidze i pracował w Szkole Mistrzostwa Sportowego Rekord.

- Jako zawodnik z Rekordem związany byłem grając w drużynie futsalowej i piłkarskiej w IV lidze - przypomina Piotr Jaroszek. - Znam więc realia klubu i ambicje prezesa Janusza Szymury, który dał mi szansę. Wiem, że na razie nie ma co mówić o... celu. Wykrystalizuje się po rundzie jesiennej. Na razie mamy grać o jak najwyższe miejsce i być w czołówce jak to jest w zwyczaju Rekordu. Przejmując zespół, który znałem, bo są w nim jeszcze moi koledzy z boiska: Darek Rucki, Michał Bojdys, Marek Profic, Dawid Ogrocki czy Mateusz Gaudyn oraz leczący kontuzje Mateusz Waliczek, uznałem że nie będziemy robić zmian, bo ta drużyna jest właściwie kompletna i transfery "na siłę" nie są jej potrzebne. Czas pokaże czy będziemy potrzebowali wzmocnień, czy też wystarczy nam dopływ świeżej krwi naszych juniorów, z których Daniel Iwanek i Piotrek Wyroba są w reprezentacji Polski U17. Na pewno będę wprowadzał do gry naszą młodzież, bo to jest także jeden z celów mojej pracy. Na razie jednak żyjemy z meczu na mecz starając się do każdego przystąpić z tą samą myślą walki o zwycięstwo.

Świadczy o tym wynik środowego meczu pucharowego, w którym na szczeblu Podokręgu Bielsko-Biała piłkarze z Cygańskiego Lasu wygrali na wyjeździe z LKS Łodygowice 20:0 i z optymizmem czekają na sobotni mecz u siebie ze Skrą Częstochowa.