Seniorzy

Trener Adam Nocoń wraca do Zdzieszowic

11/08/2017 12:16

Trener drużyny BKS Stal Adam Nocoń teoretycznie lepiej powinien znać zespół... swoich najbliższych rywali. Pracował wszak w Ruchu Zdzieszowice przez ostatnie półtora roku i wiosną 2016 roku utrzymał zdzieszowiczan w III lidze, a w następnym sezonie doprowadził ich do wicemistrzostwa. Strata jednego punktu do GKS 1962 Jastrzębie na mecie sezonu najlepiej świadczy o tym, że do awansu do II ligi było bardzo blisko.


- Ale to już historia - mówi Adam Nocoń, przygotowując BKS Stal do sobotniego meczu wyjazdowego z Ruchem Zdzieszowice. - Na pewno te półtora roku w Ruchu zawsze wspominać będę bardzo miło, bo przecież przejmowałem drużynę na 12 pozycji, a opuszczałem zostawiając zespół na 2 miejscu.

- Pamiętam pan mecze Ruchu z BKS Stal?

- Oczywiście. Na początku mojej pracy w Zdzieszowicach, gdy walczyliśmy o utrzymanie w III lidze, w przedostatniej kolejce, podejmowaliśmy BKS Stal, który był wiceliderem. Wygraliśmy 1:0 po bardzo dramatycznym meczu, bo w 66 minucie Mateusz Marzec nie wykorzystał rzutu karnego i dopiero w ostatnich sekundach gry po rzucie z autu Karol Wanat zapewnił nam bardzo ważne 3 punkty. W następnym sezonie rolę się co prawda odwróciły, bo to Ruch został wicemistrzem, a BKS Stal zakończył rozgrywki na 8 miejscu, ale nasze mecze były bardzo zacięte. W Zdzieszowicach zremisowaliśmy 0:0, a w Bielsku-Białej Ruch wygrał 1:0. Znowu gol padł po rzucie z autu, ale tym razem już w pierwszej połowie Mateusz Szatkowski, ustalił wynik. Pamiętam też, że gdy prowadziłem Skałkę Żabnica to w 2009 roku wygraliśmy w Zdzieszowicach 2:0, a gole drużynie, która wywalczyła wtedy awans, strzelili Artur Nowka i Salah Sibouih. Tamte mecze to już jednak historia.

- Jaka jest teraźniejszość?

- Ruch jest faworytem i według mnie, obok polkowiczan i Rekordu, głównym kandydatem do awansu. Co prawda w lidze zaczął od wyjazdowej porażki z Falubazem Zielona Góra, ale w Pucharze Polski po wtorkowym zwycięstwie z Górnikiem Łęczna awansował już do 1/8 i zagra z Legią Warszawa.

- Był pan na meczu z Górnikiem Łęczna, żeby zobaczyć w akcji rywala?

- Nie byłem, bo rywala znam, a moją nową drużynę dopiero formuję. Jeszcze tydzień temu - powiem szczerze - nie miałem zbyt wielu powodów do optymizmu. W okresie letnim nie wygraliśmy ani jednego sparingu. Kadra była okrojona. Na szczęście w ostatniej chwili przed inauguracją udało się ją uzupełnić i w pierwszym meczu tego sezonu wygraliśmy 2:1 na wyjeździe z Polonią Głubczyce, a w środę w Pucharze Polski, na szczeblu Podokręgu Bielsko-Biała, pokonaliśmy Sokół Zabrzeg 14:0. Po trzy gole strzelili: Łukasz Radomski, Seweryn  Caputa i Jacek Jarnot. Ważniejsze jednak od tej strzeleckiej kanonady było to, że poczułem już ducha drużyny. Starsi zawodnicy z Damianem Zdolskim na czele nadają ton, a młodzieżowcy, wśród których najmłodszy jest 17-letni Czarek Ferfecki, mają się od kogo uczyć.

- Jaki jest w tym sezonie cel pana zespołu?

- Nie stawiamy sobie zadań. Cieszę się, że zespół jest w formie co widać po wynikach i czekam na kolejny mecz z nadzieją, że będziemy się przestawiać na mój sposób gry. O taktyce nie będę mówił, żeby nie odkrywać przed rywalami naszych atutów. Liczę, że uda mi się czymś przeciwników zaskoczyć. Jedyne czego się obawiam to kontuzji. Kadrę mamy skromną i jeżeli wszyscy będą zdrowi powinniśmy stawić czoła nawet faworytom.

- Czy do meczu z Ruchem przygotowywaliście się jakoś szczególnie?

- W tygodniu, w którego środku wypada mecz, choć niektórzy określiliby nasz pucharowy występ raczej jako trening strzelecki, nie ma za dużo czasu na treningi. Po środowym spotkaniu zaplanowałem więc przedpołudniowy treningi, a raczej rozruch w czwartek i piątek, a sobotę jedziemy do Zdzieszowic. Z przyjemnością spotkam się zawodnikami i wszystkimi ludźmi, z którymi miałem okazję współpracować przez ostatnie półtora roku spędzone w Ruchu. Na boisku jednak na pewno sentymentów nie będzie, bo każdy będzie walczył o jak najlepszy wynik.