Seniorzy

Pucharowe zwycięstwo w Grodźcu na przełamanie Spójni Landek

16/05/2018 20:08

Po 6 ostatnich meczach na IV-ligowych boiskach zespół Spójni Landek przystąpił do ćwierćfinału Pucharu Polski na szczeblu Śląskiego Związku Piłki Nożnej z nastawieniem, że najwyższy czas się przełamać.


- Przed sobotnim spotkaniem z Unią Racibórz potrzebowaliśmy takiego bodźca, który po 2 remisach i 4 porażkach, pozwoliłby nam uwierzyć, że możemy wygrywać – mówi grający trener Spójni Bartosz Woźniak. - Najbliższy mecz w lidze to nasz priorytet, ale pucharowa potyczka z RKS Grodziec była drogą do celu. Dlatego podeszliśmy do niej z pełną koncentracją i możemy być zadowoleni. Tym, że musieliśmy grać dogrywkę wcale się nie martwię, bo motorycznie jesteśmy dobrze przygotowani. Ważniejszy był ten psychiczny aspekt i wierzę, że to zwycięstwo nas odblokuje i znowu zaczniemy grać tak jak w sparingach i na początku rundy. Tym bardziej, że wygraliśmy z dobrym przeciwnikiem, który wysoko zawiesił nam poprzeczkę. Pokonaliśmy ją jednak w dobrym stylu i z tego się cieszę. Cały zespół id wyjściowej jedenastki zaczynając na zmiennikach kończąc zdał egzamin.

Ale zaczęło się po myśli gospodarzy, bo w 37 minucie po zagraniu ręką stopera Spójni Krzystały sędzia wskazał na „wapno”, a Krzos pokonał Antończyka. Wynik 1:0 utrzymał się do 62 minuty, bo wtedy po wrzutce Sikory Woźniak główkując doprowadził do remisu, którym zakończył się 90-minutowy bój i arbiter zarządził dogrywkę. Na jej początku Sobas popisał się solową akcją, zakończoną strzałem z 15 metra i piłka wpadła do siatki tuż przy słupku. A w 111 minucie po dośrodkowaniu Gurbisza Badowski wślizgiem zamknął akcję i przypieczętował awans Spójni, która w finale zagra ze zwycięzcą meczu Warta Kamieńskie Młyny – Śląsk Świętochłowice, który rozegrany zostanie 23 maja  o 17.30. 

- W pierwszej połowie mieliśmy optyczną przewagę i kilka okazji - podsumował spotkanie trener RKS Krzysztof Kiełb. - Między innymi Nawrocki, Waśniewski i Zalewski nie wykorzystali szans, ale gol z karnego dał nam prowadzenie, które straciliśmy po kontrze rozpoczętej od straty piłki przez Bochenka. W końcówce drugiej połowy znowu mieliśmy kilka sytuacji, ale: Krzos, Baran, Waśniewski, Otwinowski i Stanisławski ich nie sfinalizowali, a w 90 minucie Zalewski główkując z 6 metra trafił w bramkarza gości. Na początku dogrywki błąd w wyprowadzeniu piłki przez Bochenka, który podaje do przeciwnika, kosztuje nas stratę drugiego gola, bo po rykoszecie piłka trafia do naszej bramki. W odpowiedzi Waśniewski trafił w słupek, a później, choć atakowaliśmy, ale mieliśmy coraz mniej sił. Nieliczna kadra i gra tą samą jedenastką w lidze i pucharze daje o sobie znać. Stanisławski, który wszedł w 77 minucie wrócił do gry po kilku tygodniach leczenia kontuzji. Zalewski też wrócił po kontuzji i przerwie około 4 tygodni. Domański nie jest w pełnio zdrowy, a Krzos po czterech miesiącach przerwy nadal narzeka na ból, a Mrozek pauzował za kartki. To tylko część kłopotów kadrowych, z którymi się borykamy i dlatego żałujemy, że nie zamknęliśmy meczu w 90 minutach gry, a dogrywka grana "na własne życzenie" skończyła się porażką. Mimo to mam szacunek dla moich zawodników za walkę do końca mimo nawarstwiającego się zmęczenia. 

RKS Grodziec – Spójnia Landek 1:3 (1:1, 1:0)
1:0 – Krzos, 37 min (karny)
1:1 – Woźniak, 62 min (głową)
1:2 – Sobas, 92 min
1:3 – Badowski, 111 min
Sędziował Zbigniew Szymanek (Katowice).
RKS: Popczyk – Otwinowski, Koch, Wilk, Bochenek – Baran, Krzos (106. Domański), Pryszcz, Waśniewski – Nawrocki (77. Stanisławski), Zalewski. Trener Krzysztof KIEŁB.
SPÓJNIA: Antończyk – Gurbisz, Kubica, Krzystała, Habdas (60. Kałka) – Sikora (65. Sobas), Badowski, Wojtyła, Sanetra (67. Bernat) – Skrobol, Woźniak (88. Gościniewicz). Trener Bartosz WOŹNIAK.
Żółte kartki: Otwinowski, Bochenek - Kubica, Sobas.