Seniorzy

Unia Kosztowy gotowa do rundy wiosennej

13/03/2018 22:16

Od zaplanowanej na sobotę 16 kolejki rozgrywek rozpocznie się runda wiosenna klasy okręgowej. W rozgrywkach ZINA grupa I jednym z poważnych kandydatów do awansu jest zespół Unii Kosztowy. Podopieczni Stanisława Gawendy zimę spędzili na trzecim miejscu w tabeli, ale bynajmniej nie spali...


W ośmiu sparingach klub z dzielnicy Mysłowic zanotował sześć zwycięstw, jeden remis i jedną porażkę, poniesioną w minioną sobotę w Tychach z czwartoligowymi rezerwami GKS.

- Pierwsza porażka przydarzyła się nam po akcji w ostatniej minucie – mówi Stanisława Gawenda. - Chwilę wcześniej „Kajtek” Małkowski trafił w słupek, a rywale natychmiast przypomnieli nam starą piłkarską zasadę, ze niewykorzystane okazje się mszczą. Jednak ten przegrany sparing był bardzo pożyteczny. Graliśmy z dobrym zespołem, wybieganym, mającym pomysł na grę. A nasze cele taktyczne, które sobie narzuciliśmy, zostały częściowo zrealizowane. Brakowało mi kilku podstawowych zawodników więc eksperymentalnie ustawiona drużyna momentami próbowała inny system gry, ale nie zawsze przynosiło to efekty. Wynikało to także z tego, że przeciwnik naprawdę był niezły.

- Czy pierwszy przegrany sparing potraktował pan jako kubeł zimnej wody przed startem rundy wiosennej?

- Są różne szkoły interpretowania takich porażek i różnie to można odbierać. Ja uważam, że można z niej rzeczywiście wyciągnąć pozytywne wnioski, bo ten „zimny prysznic” powinien przekonać zawodników, że w każdym meczu trzeba od początku do końca grać w pełni skoncentrowanym. Staram się też oceniać efektywność gry i tego, jak drużyna wygląda, czy zespół się rozwija, czy robimy postępy. Dlatego wydaje mi się, że z tego co zimą zrobiliśmy możemy być zadowoleni, a ostatni sparing tylko uwidocznił mankamenty i niedociągnięcia, dzięki czemu wiemy, co musimy poprawić. Chciałbym, żeby skutki były widoczne w lidze.

- Zimą ogłosiliście transfery trzech nowych zawodników: Dawida Wadasa stopera z III-ligowej Soły Oświęcim, Marka Herrmanna byłego obrońcy Unii, grającego ostatnio w IV-ligowym Gwarku Ornontowice i Tomasza Nowickiego napastnika wypożyczonego z A-klasowej Polonii Międzyrzecze. Jakie ma pan wobec nich oczekiwania?

- Unikam indywidualnych ocen na forum. To są sprawy szatni. Rozmawiamy z zawodnikami na bieżąco. Znają nasze oczekiwania, wiedzą, co mają wykonywać na boisku, jaka ma być ich postawa. Powiem tyle, że są to na pewno wzmocnienia.

- Czy planowany transfer bramkarza z GKS Katowice dojdzie do skutku?

- Nie chciałbym mówić o szczegółach, bo pojawiły się problemy z kontuzjami zawodników przymierzanych do gry na tej pozycji i sytuacja się skomplikowała. Ale poczekajmy jeszcze kilka dni. Okienko transferowe otwarte jest do pierwszego meczu więc jeszcze szukamy.

- Czy można spodziewać się jeszcze jakichś wzmocnień?

- Nie, raczej nie. Były prowadzone pewne rozmowy, ale te sprawy upadły. Nie wydaje mi się więc, aby ktokolwiek przyszedł jeszcze do drużyny. Skład mamy jednak dobry i chcemy się włączyć do walki o awans. Jednak rywale też nie zasypiają gruszek w popiele, więc zapowiada się ciekawa runda wiosenna.

Rozmawiał Piotr Tubacki