Seniorzy

Najlepszy strzelec w III lidze chce nadal strzelać

12/02/2018 14:16

Najlepszym III-ligowym strzelcem w rundzie jesiennej okazał się snajper Gwarka Tarnowskie Góry Dawid Jarka. Ten sam Dawid Jarka, który 10 lat temu, jako 20-latek był objawieniem ekstraklasy, bo w 16 jesiennych występach strzelił dla Górnika Zabrze 10 goli i przymierzany był do reprezentacji Polski!


- Często wraca pan pamięcią do rundy jesiennej z 2007 roku?

- Bardzo często, bo to był niezwykły okres - mówi Dawid Jarka. - Zacząłem go na ławce rezerwowych Górnika Zabrze, ale gdy w drugiej kolejce trener Ryszard Wieczorek postawił na mnie i wybiegłem w pierwszej jedenastce przeciwko Lechowi to strzeliłem gola w Poznaniu i rozwiązałem swój worek z bramkami.

- Który z tamtych meczów sprzed 10 lat wspomina pan najchętniej?

- Każdy był wyjątkowy. Z Ruchem "wywalczyłem" czerwoną kartkę dla bramkarza i po golu Tomka Hajty z karnego wygraliśmy 1:0. Z Polonią Bytom, którą pokonaliśmy 4:0 ustrzeliłem hat-trick i pierwszy raz cały stadion przy ulicy Roosevelta skandował moje nazwisko, gdy po 65 minutach schodziłem z murawy. Ale najbardziej niesamowity był mecz z Zagłębiem Sosnowiec. Przegrywaliśmy 0:1 i 1:2, ale zdobyłem 4 bramki i zapewniłem naszej drużynie zwycięstwo 4:2. Żegnały mnie owacje na stojąco, a fachowcy zastanawiali się czy powinienem jechać na zgrupowanie młodzieżówki czy pierwszej reprezentacji.

- I co się stało z talentem, który tak eksplodował?

- Po powrocie ze zgrupowania reprezentacji młodzieżowej wszystko się skończyło. Cały ten szum medialny wokół mnie spowodował, że pomyślałem sobie, że jestem już tak dobry, że następne sukcesy przyjdą same... Gdybym wtedy miał ten rozum, który mam teraz to dużo więcej wycisnąłbym z mojego snajperskiego talentu.

- Uderzyła panu "woda sodowa"?

- To nie tak, bo w szatni Górnika miałem wtedy obok siebie Jurka Brzęczka i Tomka Hajtę, którzy byli jak dobry i zły policjant. Pierwszy łagodnie doradzał, a drugi ostro reagował na każdy przejaw gwiazdorstwa więc młoda generacja, a wchodził też wtedy do drużyny między innymi Michał Pazdan, miała dobrą opiekę. Zabrakło mi jednak tej świadomości, że właśnie w tamtym momencie powinienem wszystko poświęcić dla piłki.

- Kiedy pomyślał pan sobie, że już niczego więcej w piłce nie osiągnie?

- Licznik zatrzymał się na 65 występach i 17 golach w ekstraklasie. Kilka razy postawiłem już na sobie krzyżyk. 6 lat temu w GKS Katowice wylądowałem w rezerwach, grających w okręgówce. Odbudowałem się co prawda pod okiem Piotra Mandrysza w GKS Tychy, ale problemy ze zdrowiem i wahania skuteczności sprawiły, że nie potrafiłem zagrzać nigdzie miejsca. Co się podniosłem, to zaraz spadałem, aż wreszcie przyszedł październikowy trening w 2014 roku. Podczas zwykłego treningowego biegu przez płotki nagle coś trzasnęło jakby ktoś złamał deskę. Zerwałem ścięgno Achillesa. Byłem wtedy w II-ligowym Energetyku ROW Rybnik i pomyślałem, że to już naprawdę koniec.

- Czy to znaczy, że w Gwarku Tarnowskie Góry dostał pan "nowe życie"?

- Dawid Jarka reaktywacja. Dobry tytuł na artykuł, ale... nie tak szybko. Najpierw było długie leczenie, po którym znajomy będący sponsorem IV-ligowego wtedy Gwarka zapytał czy jestem zainteresowany grą w klubie, do którego z domu w Świerklańcu mam 7 kilometrów. Zacząłem się już wtedy rozglądać za pracą więc pomyślałem sobie, że pogodzę jeżdżenie w firmie kurierskiej z takim amatorskim graniem. W pierwszym sezonie strzeliłem 6 bramek i jedną w przegranych barażach o III ligę. W następnym już trafiłem 12 razy w rozgrywkach i dorzuciłem 2 gole w barażach, które otworzyły nam drogę do III ligi. Jesteśmy w niej beniaminkiem, ale z ambicjami. Przez chwilę byliśmy nawet liderem, a teraz zajmujemy 4 miejsce i przygotowujemy się, żeby wiosną zaatakować. Skoro rok temu jastrzębianie jako beniaminek awansowali do II ligi to my też możemy spróbować.

- Wie pan co zrobić, żeby utrzymać strzelecką formę z jesieni?

- Te 13 goli zobowiązują. Mój dorobek "trzecioligowego króla strzelców jesieni" nie zrobił jednak wielkiego wrażenia w piłkarskiej Polsce, bo otrzymałem tylko jeden telefon z zaproszeniem na testy do II-ligowego klubu, w dodatku daleko od domu. Podziękowałem więc i przygotowuję się do rundy wiosennej z Gwarkiem, w którym trener Krzysztof Górecko wie co robić. Świadczy o tym moja... waga. Jest taka jaką miałem 10 lat temu w Górniku i mam nadzieję, że to jest najlepszy prognostyk na kolejną dobrą rundę.

- Czy Gwarek jest gotowy na walkę o II ligę?

- Mamy mocną drużynę, do której pół roku temu, po koleżeńsku, ściągnąłem Grzegorza Fonfarę, a jego 176 występów w ekstraklasie, są najlepszą wizytówką. Nasz kapitan Sławek Pach, który też ma za sobą grę w ekstraklasie, to również doświadczony zawodnik i w trójkę napędzamy nasz zespół oraz budujemy atmosferę. Dochodzą też do nas kolejni ciekawi zawodnicy więc nasza siła rośnie. Ponadto działacze dali nam zielone światło, bo w mieście jest sportowy klimat i wszyscy czekają na historyczny sukces. Na obozie w Myślenicach, po solidnie wykonanej pracy, młodzi zawodnicy chętnie przychodzili do nas posłuchać ligowych opowieści. Czujemy się więc odpowiedzialni za ten zespół. To wszystko sprawia, że znowu piłka nożna sprawia mi przyjemność i to jest w tej chwili najważniejsze.