Seniorzy

Prezes Michał Powallo o radościach i problemach CKS Czeladź

7/02/2018 11:27

CKS Czeladź, którego historia rozpoczyna się w 1924 roku, na sportowej mapie Polski mocno zaznaczył swoją obecność. Przez wiele lat czeladzianie grali w III lidze i dwukrotnie walczyli nawet w barażach o awans na zaplecze ekstraklasy! Wizytówkami tego klubu są między innymi: Marek Bęben mający na swoim koncie 311 występów w ekstraklasie czy Paweł Skrzypek, który do 247 meczów w najwyższej krajowej lidze dołożył także 10 spotkań w reprezentacji Polski.


To wszystko jednak "stary rozdział" klubu, który został zamknięty 15 lat temu. Reaktywacja nastąpiła 5 grudnia 2011 roku, a po sezonie 2012/2013 spędzonym w klasie B, czeladzianie grają w klasie A, na półmetku obecnych rozgrywek plasując się na 3 miejscu.

- Staramy się odbudować klub praktycznie od podstaw - mówi prezes Michał Powallo. - W zarządzie jest 12 członków. Oczywiście wszyscy są na wolontariacie, to znaczy, że nie tylko nie pobierają żadnych pieniędzy z klubu, ale płacą składki, a nawet finansują działalność klubu. Człowiekiem, który był motorem napędowym reaktywacji, a ja dołączyłem pół roku później, był Mariusz Zimoch. Obecnie jest wiceprezesem do spraw organizacyjnych i zajmuje się dokumentami oraz wszystkimi sprawami formalnymi klubu, który z roku na rok może mówić o postępie, bo trenuje już u nas około 200 osób. Mamy 11 grup, a w rozgrywkach występują cztery drużyn: seniorów, juniorów, trampkarzy i młodzików. Pracuje z nimi 9 trenerów, a najbardziej rozpoznawalny wśród nich jest Krzysztof Kowalski. Był zawodnikiem CKS w latach dziewięćdziesiątych, czyli w tym ostatnim okresie III-ligowych sukcesów. Związany jest z Czeladzią od samego początku. Teraz jest też drugim trenerem seniorów i wierzymy, że pomoże nam w wywalczeniu upragnionego awansu.

- Czy to znaczy, że tęsknicie za dobrą seniorską piłką w Czeladzi?

- Bazujemy na swoich zawodnikach i ludziach związanych z Czeladzią. Cieszymy się z tego, że jest u nas dużo młodzieży, która dobrze się rozwija, bo w 2017 roku wszystkie zespoły występujące w rozgrywkach wywalczyły awans, ale ciągle nam brakuje sukcesu drużyny seniorskiej. Czwarty sezon gramy w klasie A. Najbliżej awansu byliśmy w 2015 roku. Zakończyliśmy jednak rozgrywki z takim samym dorobkiem punktowym jak Łazowianka, a w bezpośredniej rywalizacji okazaliśmy się gorsi o jedną bramkę i awans uciekł nam sprzed nosa.

- Kto stanowi o sile obecnego zespołu?

- Skuteczny Bartłomiej Borówka, który jest także fantastycznym człowiekiem. Ponadto Łukasz Ducki, czyli kapitan o rewelacyjnej technice, a zarazem dowódca, będący "za kierownicą" zespołu oraz Maciej Lewandowski - osoba, z którą różnie bywało, ale wzięła się solidnie za grę i teraz możemy go chwalić.

- Czy wśród czeladzkiej młodzieży pojawiły się już talenty?  

- Duże nadzieje wiążemy z grupą 2004-2006, prowadzoną przez grającego także w seniorskim zespole Daniela Płatka. Jesienią drużyna wywalczyła awansowała w lidze trampkarzy, a w dodatku niektórzy zawodnicy zostali zauważeni i przeszli testy w Zagłębiu Sosnowiec. Jeden z nich, czyli Amadeusz Sosiński nawet zdecydował się na przejście do Zagłębia, z którym mamy podpisaną umowę. Ponadto w kadrze Podokręgu Sosnowiec grał także Daniel Wałek.

- Z czym macie największy problem?

- Największy problem jest chyba w mentalności. Zawodnicy zanim dadzą coś z siebie, zanim coś pokażą już stawiają wymagania. Mam kolegów działających w innych regionach Polski i wiem, że tam klasa A jest czysto amatorska, a ludzie nawet w okręgówce i IV ligach grają dla przyjemności. U nas te oczekiwania zawodników są znacznie wyższe i to psuje rynek piłkarski.

- Jak się układa współpraca z władzami miasta?

- Mogłoby być lepiej. Dofinansowanie z miasta to około 40 procent naszego budżetu. Resztę musimy więc wypracować. Działamy więc na rzecz mieszkańców organizując imprezy oraz turnieje, z których słyniemy, a także pozyskujemy partnerów. Korzystamy z obiektów MOSiR, z którym mamy umowę na bezpłatne wypożyczenie. Boisko ze sztuczną trawą to naprawdę obiekt na wysokim poziomie i oświetlony, ale główne boisko, a szczególnie trybuna, która powstała i "pozostała" w latach siedemdziesiątych, wymagają sporych nakładów. Miejmy nadzieję, że nasz awans napędzi remont, który już był w planach, ale w tamtym roku nie został zrealizowany. Może więc w tym roku się uda.