Seniorzy

Krzysztof Kołaczyk mówi nie tylko o trzecim miejscu Rakowa

6/12/2017 11:34

Na finiszu rundy jesiennej Raków zaimponował nie tylko znakomitą serią, która wywindowała drużynę Marka Papszuna na trzecie miejsce w tabeli Nice I ligi.


Do siedmiu spotkań bez porażki, częstochowianie 2 dni po ostatniej tegorocznej kolejce dorzucili jeszcze "złoty strzał". Otworzyli bowiem transferowe okienko kontraktem z Mateuszem Zacharą. Powrót 27-latka, mającego za sobą 2 występy w reprezentacji Polski, 90 meczów w polskiej ekstraklasie oraz grę w lidze chińskiej i portugalskiej najlepiej wskazuje o co wiosną chce walczyć zespół spod Jasnej Góry.

- Kto był autorem scenariusza filmu o powrocie Mateusza Zachary do Rakowa?

- Scenariusz napisało życie. Od początku kręcił... się jednak wokół transferu właściciel naszego klubu Michał Świerczewski. On po rozwiązaniu przez "Zakiego" kontraktu z CD Tondela ustalił szczegóły przejścia, a na koniec wpadł na pomysł tego filmu, w którym prezes Janusz Żyła "przypadkiem" spotyka zawodnika na lotnisku i proponując podwiezienie do domu przywozi go do klubu, gdzie ze słowami "witaj w domu" daje mu do podpisania kontrakt. Powiem szczerze, że gdy pierwszy raz oglądałem ten filmik na naszej stronie internetowej to łezka zakręciła mi się w oku.

- Czy miejsce Rakowa w tabeli też jest dla pana powodem do rozrzewnienia?

- Gdy w 2010 roku razem z Jurkiem Brzęczkiem zabraliśmy się za ratowanie, mającego wtedy problemy III-ligowego Rakowa mieliśmy ambitne plany, ale piłka nauczyła mnie pokory... znacznie wcześniej. Jako wychowanek częstochowskiego klubu, dla którego w 1985 roku wywalczyłem złoty medal Ogólnopolskiej Spartakiady Młodzieży i zostałem królem strzelców turnieju, 31 lat temu trafiłem do Górnika Zabrze. Mając 16 lat zadebiutowałem w zespole mistrza Polski, strzeliłem pierwszego gola, ale kontuzje przekreśliły moje plany. Zostały mi "tylko" 2 mistrzowskie tytuły i 25 występów w ekstraklasie, w której strzeliłem 2 gole.    

- Czym więc dla pana jest trzecie miejsce Rakowa po rundzie jesiennej?

- Przez rundę jesienną tylko raz spojrzałem na tabelę analizując przewagę... nad strefą spadkową. Celem postawionym drużynie przed rozgrywkami było spokojne utrzymanie i nadal taki jest plan minimum. Oznacza to, że wiosną będziemy walczyć o miejsce w górnej połowie tabeli. Oczywiście im wyżej tym lepiej, ale powiem szczerze, że I liga, która była dla nas niewiadomą nie przerosła naszych możliwości. Nie kojarzę żebyśmy w jakimkolwiek meczu dali się zdominować rywalowi. Wręcz przeciwnie w takich meczach jak z Bytovią, którą pokonaliśmy na swoim boisku 3:1, albo w Legnicy, gdzie zremisowaliśmy 1:1 z Miedzią, pokazaliśmy mądrą i skuteczna grę. Takich meczów było zresztą więcej i dlatego nasze apetyty się zaostrzyły. Cały czas mamy jednak chłodne głowy.

- Kogo z zawodników Rakowa nazwałby pan "piłkarzem jesieni"?

- Trudne pytanie, bo mieliśmy kilka motorów napędowych i raz jeden, raz drugi ciągnął ten wózek. Nasz strzelający stoper Tomas Petrasek powoli wchodził w sezon, bo był po kontuzji i trener Marek Papszun z wyczuciem wprowadzał go do gry. Dobre okresy mieli nasz najlepszy strzelec Adam Czerkas i wahadłowi Hubert Tomalski oraz Karol Mondek. Jako jedyny wszystkie mecze od początku do końca rozegrał Andrzej Niewulis. Potrafiuli "szarpnąć" doświadczeni Piotrek Malinowski i Rafał Figiel oraz młodzieżowiec Jakub Łabojko. Swoje dołożył także Krystian Wójcik, gdy była taka konieczność, a także Igor Sapała, który walczył o miejsce w zespole i na koniec rundy wywalczył. Jak z tego widać i nowi, i starzy, czyli ci którzy wywalczyli awans, byli tej drużynie potrzebni.  

- Jakie macie następne plany transferowe?

- Mamy jeszcze kilku ogranych już w ekstraklasie wychowanków, występujących w innych klubach: Maksymilian Rogalski w Wiśle Płock, Mariusz Przybylski w Górniku Zabrze, czy Artur Lenartowski w Elanie Toruń, więc możemy kręcić kolejne odcinki transferowego serialu "Witaj w domu"... (śmiech). A mówiąc poważnie na pewno nie prześpimy zimy i pod względem transferowym i w okresie przygotowawczym. Na razie z zespołem pożegnał się Tomasz Wróbel. Nie ma sygnałów, żeby ktoś nam próbował wyciągnąć kogoś z drużyny, a jeżeli ktoś mógłby być na celowniku klubów z ekstraklasy to chyba najbardziej Tomas Petrasek. Póki co czeski wieżowiec jest jednak z nami i dlatego spokojnie przygotowujemy kolejne uzupełnienia, bo chcemy mieć jeszcze silniejszy zespół.

- Jeszcze silniejszy niż ten, który zajmuje trzecie miejsce, to znaczy... walczący o awans. Jesteście gotowi na grę w ekstraklasie?

- Jeżeli chodzi o sprawy piłkarskie to wszystko okaże się po trzech-czterech meczach w marcu. To będzie miesiąc prawdy. Zawsze początek rundy wiosennej jest pewnego rodzaju zagadką, bo weryfikuje zmiany w składach i przepracowany okres przygotowawczy. A jeżeli chodzi o inne kwestie to nie ukrywamy, że mamy problem. Współpraca z władzami miasta nie układa się tak jakbyśmy chcieli, ale myślę, że nasze wyniki okażą się najlepszym mediatorem. Moment jest trudny jednak ja z wrodzonym optymizmem twierdzę już teraz, że się dogadamy.

- Będziecie negocjować jeszcze w tym roku?

- 22 grudnia, tradycyjnie mamy w Częstochowie "Piłkarską gwiazdkę" więc może nadarzy się okazja do rozmów kuluarowych. Już 12 raz spotkamy się bowiem w hali, żeby na sportowo pożegnać rok. Jeden z zespołów będą tworzyć ludzie, którzy wywalczyli awans do I ligi, a nie grają już u nas. Dawid Kamiński, Kamil Czapla, Łukasz Sołowiej czy Peter Mazan potwierdzili swój udział. Będą także byłe gwiazdy i obecni idole kibiców. Będzie nasz aktualny zespół, który po ostatnim meczu rozjechał się na dwa tygodnie, a od 12 grudnia wraca do zajęć. Mamy więc na okrągło sporo pracy, bo dogrywamy też sparingi i dopinamy obóz. Jak już 9 stycznia zaczniemy zajęcia wszystko musi być przygotowane. 20 stycznia zagramy z GKS 1962 Jastrzębie, tydzień później z MFK Karvina, 3 lutego spotkamy się z Miedzią Legnica, a na obozie, który będziemy mieć od 5 do 19 lutego mamy w planie trzy-cztery mecze kontrolne. Wreszcie 24 lutego w próbie generalnej zmierzymy się z ŁKS Łódź, ale teraz na pierwszym planie jest jednak "Piłkarska gwiazdka".