Dzieci i Młodzież

Juniorzy Połap, Skiba i być może Paluch bliżej pierwszej drużyny GKS Tychy

12/05/2018 16:04

Juniorzy GKS Tychy, walczący o miejsce w ścisłej czołówce tabeli I Ligi Wojewódzkiej A1, wygrali 2:0 wyjazdowy mecz z plasującą się w środku stawki drużyną Zagłębia Sosnowiec.


Podopieczni Sebastiana Idczaka okazali się przede wszystkim skuteczniejsi od gospodarzy. W 17 minucie bowiem po długim podaniu Hałatka, za plecami sosnowieckich obrońców Skiba znalazł się w sytuacji sam na sam z Suchockim i wpadając w pole karne umieścił piłkę w siatce Zagłębia. Napastnik tyszan mógł podwoić swój dorobek w 37 minucie, ale choć zamykając akcję po zagraniu Kokoszki oddał celny strzał z 10 metra to tym razem bramkarz zdołał odbić piłkę na rzut rożny. Jego wykonawcą był Paluch, który sprytnym podaniem dograł futbolówkę do Olszowskiego, a środkowy obrońca strzałem 8 metra ustalił wynik spotkania.

Wprawdzie po przerwie miejscowi zdominowali grę, ale Witek był czujny. Obronił w 48 minucie uderzenie Durnasia z rzutu wolnego, wykonanego z 20 metra, a po kolejnym wolnym Durnasia w 59 minucie zablokował strzał Klicha z ostrego kąta. Najgroźniej wyglądała jednak akcja z 60 minuty, którą finalizował Kulig mający już przed sobą tylko bramkarza, ale strzelił z 14 metra zbyt lekko, żeby myśleć o zdobyciu bramki.

W odpowiedzi tyszanie oddali dwa groźne, ale niecelne strzały, bo zarówno Połap w 77 minucie, uderzając z dystansu, jak i Paluch z 8 metrów w 79 minucie, kończąc płynną akcję: Siudy, Skiby i A. Biegańskiego, posłali piłkę za wysoko. Celnie po podaniu Skiby i dobrym zwodzie w polu karny w 90 minucie strzelił natomiast Kokoszka, ale w momencie oddawania strzału miał już ostry kąt i przed sobą dobrze ustawionego bramkarza.
Walczący do końca sosnowiczanie jeszcze w 2 minucie doliczonego czasu gry przeprowadzili akcję, zakończoną uderzeniem Klicha z 14 metra, ale i tym piłka poszybowała za wysoko i zespół Mariusza Strojczyka po 26 kolejce pozostaje na 7 miejscu w tabeli.              

- Pierwszą połowę przespaliśmy – mówi Mariusz Strojczyk. - Wyszliśmy przestraszeni. Przeciwnik w pierwszej kontrze, po przejęciu piłki wykonał 40-metrowe podanie, którego nie przechwyciliśmy. Zaspała nasza defensywa. To samo można powiedzieć o drugiej straconej bramce po rzucie rożnym. Będziemy analizować te błędy. Natomiast w drugie połowie wyszliśmy i pokazaliśmy charakter. Pokazaliśmy, że potrafimy grać w piłkę. Szkoda tylko, że bez żadnej zdobyczy bramkowej. Za pierwszą połowę całą drużynę należałoby zganić, ale za drugą można zespół pochwalić. Nie było sporej grupy zawodników: Polaka, Prokopa, Janickiego, Widurskiego, a więc można powiedzieć, że skoro skład przez kilka spotkań był taki sam, a teraz się zmienił, to nawet starając się dobrać wartościowych zmienników, zgranie nie było naszym atutem. Najmłodszy na boisku był Mazur z rocznika 2002, ale to nie jest debiutant, bo gra od początku rundy u nas i uczy się, rozwija i mam nadzieję, że te lekcje wśród starszych zaprocentują.

- Pierwsza połowa na pewno w naszym wykonaniu była lepsza – dodaje Sebastian Idczak. - Zdobyliśmy dwie bramki, najpierw wypracowaną przez Hałatka, który kilkudziesięciometrowym przerzutem uruchomił Skibę , a ten się dobrze zabrał i uderzył i trafił z rykoszetem oraz następną po rzucie rożnym. Po przerwie cofnęliśmy się i rywal przejął inicjatywę, ale nie przełożyło się to na sytuacje bramkowe, tylko na posiadanie piłki i zepchnięcie nas do obrony. Dlatego zmieniliśmy ustawienie i w końcówce to już lepiej wyglądało. Mieliśmy nawet kolejne sytuacje po kontrach, ale choć ich nie wykorzystaliśmy to cieszymy się, że ciężki mecz na ciężkim terenie zakończył się naszym zwycięstwem. Było nas mało, bo to drużyna od początku tej rundy liczy 14 zawodników z pola. Były kontuzje, ale przede wszystkim były awanse, bo przez ostatnie półtora roku przekazaliśmy do drużyn seniorskich 16 zawodników, ale to jest właśnie nasza rola, żeby tych zawodników pchać do przodu. W Sosnowcu mieliśmy praktycznie gołą jedenastkę i jako jedyny zmiennik wszedł na ostatnie minuty Seweryn z ławki rezerwowych... juniorów młodszych. Dlatego pochwały należą się całej drużynie, w której Połap, Biegański, Kokoszka, czy cała linia obrony z dwójką stoperów i pewny Witek w bramce to były nasze filary.

- Bielusiak, Staniucha, Robaszewski i Piątek zostali już wcześniej przekazani do pierwszej drużyny – wylicza trener koordynator Piotr Mrozek. - Duda, Rogala, Pańkowski zostali wypożyczeni do III-ligowej Soły Oświęcim. Na treningi z pierwszym zespołem niebawem trafią też Skiba i Połap, a być może Paluch. I to jest najważniejszy efekt tej naszej pracy z młodzieżą, a mecze w ligach juniorskich to tylko środek do celu.

Zdjęcia z meczu można oglądać TUTAJ.

Zagłębie Sosnowiec – GKS Tychy 0:2 (0:2)
0:1 – Skiba, 17 min
0:2 – Olszowski, 38 min
Sędziował Jakub Kołodziejczyk (Bytom).
ZAGŁĘBIE: Suchocki – Łoziński, Gajda (46. Klich), Mazur, Kłosek (74. Popczyk) – Durnaś, Mańka, Pietrzak, Grabowski – Koniusz, Kulig. Trener Mariusz STROJCZYK.
GKS: Witek – Braś, Jakubek, Olszewski, Matera – Połap, Hałatek, Kokoszka, A. Biegański – Paluch (83. Seweryn), Skiba. Trener Sebastian IDCZAK.
Żółte kartki: Łoziński, Koniusz, Pietrzak, Klich – Olszowski, Hałatek, A. Biegański.