Dzieci i Młodzież

Goście wykorzystali atut... swojego boiska

11/03/2018 20:26

Żeby mecz drugiej wiosennej kolejki i ligi wojewódzkiej A1 Czarni-Góral – GKS GieKSa mógł się odbyć zgodnie z terminarzem, klub z Żywca, który miał być gospodarzem, poprosił katowiczan, żeby w roli gości wystąpili na... swoim boisku. Działacze doszli do porozumienia, a drużyna Adriana Napierały w pełni wykorzystała atut znajomości sztucznej murawy na obiekcie „Kolejarz” i wygrała 4:1.


Nie znaczy to jednak, że zwycięstwo przyszło lekko. Wręcz przeciwnie. Wprawdzie w 20 minucie po zagraniu Grzechynki wzdłuż bramki, Podstawa, mając przed sobą już tylko bramkarza, strzałem z 10 metra zapewnił GieKSie prowadzenie, ale rywale wyrównali. W 34 minucie po dośrodkowaniu Talika Krakowiak główkując pokonał Spałka i wynik 1:1 utrzymał się do 65 minuty. Wtedy to Najfeld stracił piłkę, którą Jedyński zagrał do Piątka, a wprowadzony do gry 10 minut wcześniej katowiczanin z 8 metra nie dał szans bramkarzowi. 2 minuty później było już 3:1. Tym razem Masny zagrywał piłkę głową w pole karne do swojego bramkarza, który... bez słowa wybiegł poza szesnastkę. Efekt był taki, że futbolówka przeleciała nad Kupczakiem, a Szojda skorzystał z prezentu i „wjechał” do pustej bramki. On także ustalił wynik spotkania w 90 minucie, po faulu Masnego na Ściążce wykorzystując rzut karny.

- Rezerwa wygrała mecz, bo wchodzący zawodnicy dawali jakość – podsumował spotkanie trener katowiczan Adrian Napierała. - Po słabej pierwszej połowie, w przerwie wszedł Szojda, który dwa razy wpisał się na listę strzelców, a w 55 minucie zaczął grać Piątek, który przełamał naszą godzinną strzelecką niemoc. Tym razem brawa więc należą się zmiennikom, ale to świadczy tylko o tym, że mamy szeroką i dobrą kadrę. Przecież w porównaniu z jesienią nie ma: Juraszczyka, który trafił do III-ligowego Gwarka Tarnowskie Góry, Małeckiego, który grał będzie także w III-ligowym w Górniku II Zabrze i Bąby, który znalazł się w liderujących w IV lidze Szombierkach. Ponadto z powodu kontuzji nie grają i nie będą grać wiosną Główka i Stachowiak. Mimo braku tej piątki dajemy radę i cieszymy się, że Wnuk trenuje z pierwszy zespołem GieKSy. Gra jednak z nami i jest przykładem dla innych.

- Katowiczanie mieli przewagę – dodał trener żywczan Seweryn Kosiec. - Przez godzinę realizowaliśmy jednak nasze założenia taktyczne i utrzymywaliśmy korzystny wynik. Ale później przytrafiły się nam dwa błędy, z których ten drugi to prawdziwe kuriozum i cały wysiłek poszedł na marne. Ten faul w końcówce też nie był potrzebny i dlatego wynik w sumie wygląda gorzej niż nasza gra. A do tego doszły jeszcze urazy Talika w trakcie gry i Matlaka w samej końcówce. Dlatego szkoda mi tego meczu, w którym przede wszystkim zabrakło nam konsekwencji.       

Czarni-Góral Żywiec – GKS GieKSa Katowice 1:4 (1:1)
0:1 – Podstawa, 20 min
1:1 – Krakowiak, 34 min (głową)
1:2 – Piątek, 65 min
1:3 – Szojda, 67 min
1:4 – Szojda, 90 min (karny)
Sędziował Wojciech Szczurek (Bielsko-Biała).
CZARNI-GÓRAL: Kupczak – J. Talik (60. Liczewski), Matlak, Masny, Piórecki – Sporek (85. Kocoń), Nejfeld, Kłyszyński, Mrózek (70. Białek), Krakowiak – Hulbój (70. Pawlus). Trener Seweryn KOSIEC.
GKS: Spałek – Todorski (55. Piątek), Sęczek (77. Majeranowski), Słociński, Wnuk – Rataj, Jedyński (80. Pusty), Szczyrba (46. Marędowski), Martyniak (46. Szojda) – Grzechynka (70. Ściążko), Podstawa. Trener Adrian NAPIERAŁA.
Żółte kartki: Todorski, Szczyrba, Grzechynka – Krakowiak, Kłyszyński.