Dzieci i Młodzież

Połap nie wykorzystał karnego ale strzelił zwycięskiego gola

11/03/2018 15:19

Niedzielne spotkania drugiej wiosennej kolejki I ligi wojewódzkiej A1 Junior rozpoczęły się na sztucznej trawie bocznego boiska tyskiego stadionu, gdzie zespół GKS Tychy podejmował drużynę Stadionu Śląskiego.


Ponieważ obydwie ekipy tydzień temu przełożyły swoje spotkania (chorzowianie podejmą Podbeskidzie 14 marca, a tyszanie zagrają na wyjeździe z ROW 1964 Rybnik 15 marca) to mogliśmy mówić o inauguracji tegorocznych rozgrywek o punkty. Zdobyli je plasujący się wyżej w tabeli gospodarze, ale trzeba dodać, że musieli się mocno napracować, żeby na „tablicy wyników” pojawił się rezultat 2:1.

Faworyci od początku meczu ostro ruszyli do ataku i 8 minucie gdy po faulu Wolffa na Materze sędzia wskazał na „wapno” wydawało się, że worek z golami szybko zostanie rozwiązany. Do piłki ustawionej 11 metrów przed bramką chorzowian podszedł kapitan tyszan i strzelił celnie, ale Tonia popisał się bardzo dobrą interwencją i wybił futbolówkę na rzut rożny. W 20 minucie solową akcją popisał się Paluch, ale gdy z prawej strony boiska dobiegł do pola bramkowego miał już zbyt ostry kąt, żeby strzałem z bliska pokonać dobrze ustawionego golkipera Stadionu Śląskiego.

Niewykorzystane okazje zemściły się na tyszanach w 23 minucie, bo wtedy po niegroźnym wydawało się dośrodkowaniu Ledwiga z rzutu wolnego, wykonanego z okolic linii środkowej, Piotrowski wykorzystał brak komunikacji między stoperami i bramkarzem tyszan, główką z 14 metra posyłając piłkę do pustej bramki. Niewiele brakowało, żeby jeszcze w 27 minucie chorzowianie drugi raz skarcili gospodarzy, ale kończący kontrę Różański w sytuacji sam na sam z Daną posłał futbolówkę obok bramki.

Tuż przed przerwą chorzowianie stracili Ledwiga, który po zderzeniu w starciu o górną piłkę musiał opuścić boisko i karetką pojechał do szpitala. Ten ubytek w składzie chorzowian, a także determinacja tyszan sprawiła, że w drugiej połowie oglądaliśmy „mecz na jedną bramkę”. Tonia w 48 minucie obronił groźny strzał Staniuchy, który solową akcję finalizował uderzeniem w okolice okienka, a w 63 minucie bramkarz chorzowian nogą odbił piłkę po strzale Kokoszki, uderzającego z 10 metra w zamieszaniu po rzucie wolnym. W 69 minucie jednak nikt już nie był w stanie zapobiec wyrównaniu, bo po strzale Hałatka z rzutu wolnego, wykonywanego z 20 metra, do odbitej od muru piłki pod bramką gości najszybciej doskoczył Kokoszka i z 5 metra odczarował świątynię przeciwników. A decydujący cios zadał Połap. Kapitan tyszan po podaniu Lendziona przedarł się prawą stroną w pole karne rywali mając już przed sobą tylko bramkarza z kąta huknął pod poprzeczkę krótkiego rogu. To był strzał z gatunku nie do obrony, a „Siuda” za jednym zamachem zrehabilitował się za niewykorzystany rzut karny i zapewnił swojej drużynie 3 punkty.          

    

- Wiedzieliśmy, że czekają nas w Tychach wielkie problemy – mówi trener chorzowian Michał Pawlik. - Gospodarze to drużyna z czołówki i zespół mocny fizycznie, a my jesteśmy po przebudowie. Gramy właściwie rocznikiem 2000. Nie jest to tłumaczenie, ale trochę czasu jeszcze nam potrzeba, żeby walczyć z najlepszymi. Liczyliśmy jednak, że w Tychach urwiemy punkty. Pierwsza połowa była dobra, co potwierdziło prowadzenie 1:0, ale później niestety przeciwnik fizycznie okazał się mocniejszy. Pokazał też zdecydowanie wyższą kulturę gry i nieszczęsne dwie bramki, po błędach obrońców, sprawiły, że wróciliśmy do domu bez punktu.

- Prowadziliśmy grę od początku, ale długo brakowało determinacji – wyjaśnia Piotr Mrozek, który zastąpił na trenerskiej ławce tyszan Sebastiana Idczaka, mającego rodzinną uroczystość. - Nawet niewykorzystany rzut karny, choć takie momenty mogą zdeprymować, nie wpłynął na oblicze meczu. Wychodziliśmy spod presji, mieliśmy kolejne sytuacje, ale brak koncentracji, co jest charakterystyczne dla młodzieżowej piłki, kosztował nas stratę gola. Mimo to do końca było zaangażowanie, a w niektórych akcjach także sporo piłkarskiej jakości. Dwie-trzy osoby potwierdziły, że mogą zgłaszać aspiracje do kadry pierwszoligowego zespołu. Bielusiak, który już trenuje z pierwszoligowcami to materiał nawet na ekstraklasę. Powtarzam: „materiał”. Połap to też ciekawy zawodnik i choć filigranowy to ma duże możliwości. W tym meczu bardzo dużo drużynie dał też Kokoszka, który swoją aktywnością, ambicją i pracowitością, której może być wzorem, doprowadził do wyrównania i dał drużynie ten potrzebny impuls walki do końca.

Zdjęcia z meczu można oglądać TUTAJ.

GKS Tychy – Stadion Śląski Chorzów 2:1 (0:1)
0:1 – Piotrowski, 23 min (głową)
1:1 – Kokoszka, 69 min (głową)
2:1 – Połap, 84 min
Sędziował Sebastian Jarzębak (Bytom).
GKS: Dana – Jakubek, Bielusiak, Hałatek – Połap, Kokoszka, Blach, Paluch (90+3. Olszowski), Matera (84. Braś) – Kasprzyk, Staniucha (78. Lendzion). Trener Piotr MROZEK.
STADION ŚLĄSKI: Tonia – Włodarczyk, Wolff (86. Gieroń), Wiśniewski, Pyryt – Piotrowski (89. Winiarski), Barnaś, Żurek (77. Sobczyk), Święch, Ledwig (44. Ciukaj) – Różański. Trener Michał PAWLIK.